Serwisy: Informacje - Ogłoszenia - Archiwum newsów - Baza firm - Baza linków - Wyszukiwarka  Dyżury: Telefony alarmowe Informator: Komunikacja miejska - Szkoły - Przedszkola - Galerie Kultura i rozrywka: Kina - Teatr
środa, 8 wrzesień 2010  (Czcibora, Marii, Serafiny )
Dziś: Jutro:
17°C 16°C
13°C 12°C
Miejsca pamięci na Górczynie
Miasto parków i ogrodów
Miejskie Centrum Kultury zaprasza na „Piknik pod bramą Tivoli"
Koncert KAWAŁEK KULKI 07.05.2010 19:59 Klub Muzyczny MAGNAT
Umowa na przebudowę Amfiteatru podpisana.
Wystawa malarstwa Wojciecha Plusta i Michała Bajsarowicza
Koncert Los Grandes Rudeboys na Zielonych Bananach w I LO
Koncert zespołu Afro Kolektyw
Pierwsza gmina, która wygrała z Agencją Mienia Wojskowego
Jak ożywić blokowisko na osiedlu Staszica
Aktualności
Tabele wyników
Żużel
Siatkówka
Piłka nożna
Koszykówka
Motosporty
Pozostałe
Aktualności
Repertuar kin
Repertuar teatrów
Galerie
Książka
Aktualności
Muzyka
Film
Gry
Aktualności
Hardware
Software
Internet
RTV

» Lubuski żużel: Niekończąca się wojna prezesów 2009-10-07

Szefowie lubuskich klubów żużlowych spotkają się w sądzie. Prezes Falubazu Robert Dowhan uważa, że prezes Stali Władysław Komarnicki poniżył jego klub, używając takich określeń jak szowinizm czy prowokacja. Dlatego domaga się przeprosin na pierwszych stronach gazet. Komarnicki ani myśli przepraszać

Żużlowe derby pomiędzy zielonogórskim Falubazem a gorzowską Stalą skończyły się wielką awanturą. W sektorze gorzowskich kibiców znalazło się kilku chuliganów, którzy rzucali racami. Próbowali wnieść także bomby własnej produkcji. Po trzecim biegu policja zdecydowała, że sytuacja jest na tyle groźna, że trzeba wyprowadzić cały sektor gorzowskich kibiców. Zastosowano odpowiedzialność zbiorową. Efekt był taki, że podczas policyjnej interwencji ucierpiało kilkudziesięciu gorzowskich kibiców - w tym kobiety i dzieci. Fani Stali twierdzą, ze policjanci użyli gazu łzawiącego (komenda przyznaje się do tego) oraz spałowali ich (do tego komenda przyznać się nie chce). W obronie gorzowskich kibiców stanął Władysław Komarnicki, prezes Stali Gorzów. Ostro krytykował zielonogórski klub, który jego zdaniem jako organizator imprezy popełnił rażące błędy. Twierdził, że gdyby ochrona dobrze wypełniała swoje zadania, interwencja policji nie byłaby konieczna. Uznał, że klubowi nie zależało, by dobrze potraktować gości.

I choć minął miesiąc, walka pomiędzy Zieloną Górą a Gorzowem nadal trwa. Ale tym razem może zakończyć się w sądzie. "Gazeta" dotarła do dokumentów, w których Robert Dowhan, prezes zielonogórskiego klubu żąda pisemnych przeprosin od Władysława Komarnickiego, prezesa gorzowskiej Stali. Kilka dni temu przesłał wezwanie przedsądowe. W przeciwnym razie grozi procesem, twierdząc, że przez wypowiedzi Komarnickiego w mediach spółka utraciła dobre imię. Wycenia je na 50 tys. zł.

Dowhan czyta słownik

Za co obraził się prezes Dowhan? Za słowa, których Komarnicki użył na antenie radia RMG. Tam zarzucał zielonogórskiemu klubowi prowokację i lokalny szowinizm. Cytat: "Nigdy nie spodziewałem się, że mnie spotka taka haniebna prowokacja ze strony ZKŻ-tu". Prezes powiedział także: "Po porażających doświadczeniach przestrzegamy kibiców z całej Polski przed przyjazdami na zielonogórski stadion, gdzie akcentuje się przejawy szowinizmu".

Dowhan przesłał do gorzowskiego klubu wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych oraz tekst przeprosin, które Komarnicki ma umieścić na pierwszej stronie lokalnego wydania "Gazety Wyborczej" oraz "Gazety Lubuskiej". W uzasadnieniu powołuje się na znaczenie owych słów według "Słownika Języka Polskiego". Jego zdaniem prowokacja to m.in. "podstępna działalność tajnych agentów", a szowinizm to "skrajna forma nacjonalizmu prowadząca do dyskryminacji i ucisku narodowego".

- Wypowiedzi pana Komarnickiego miały celowo poniżyć w opinii publicznej i narazić dobre imię ZKŻ SA na szwank, a także utratę zaufania środowiska żużlowego - pisze Dowhan, który zarzuca Komarnickiemu, że manipuluje faktami mówiąc o "spałowaniu kobiet i dzieci" .

- Interwencja policji była reakcją na niebezpieczeństwo ze strony gorzowskich kibiców, po drugie była poprzedzona licznymi wezwaniami, po trzecie interwencja policji zawsze wiąże się z jakąś formą przymusu bezpośredniego - uzasadnia Dowhan.

Ze skargą do Ekstraligi

Robert Dowhan równolegle wysłał także pismo do komisarz ekstraligi żużlowej. Żąda, by ta ukarała Komarnickiego za ostre słowa. "Gazeta" dotarła do odpowiedzi, jaką przesłał gorzowski prezes komisarzowi. Zawiera kilka stron. Przyznaje, że słowa może i były wypowiedziane emocjonalnie, ale dlatego, że wynikały z bulwersujących i karygodnych błędów ZKŻ-u. "W ich wyniku kibice, w absolutnej większości osoby, które nie naruszyły prawa, zostały wyprowadzone ze stadionu przy użyciu gazu łzawiącego i pałek" - pisze Komarnicki. Próbuje dowieść, że faktycznie doszło do prowokacji. Jego zdaniem prowokacja to negatywne działanie mające na celu wywołanie u kogoś reakcji często zgubnej w następstwach, a szowinizm to nic innego jak nietolerancja dla przeciwnej drużyny. Począwszy od złej pracy ochrony, na złej woli klubu kończąc. Komarnicki przypomina, w jaki sposób organizator meczu wyznaczył trasę przejścia kibiców gości, czyli przy sektorach kibiców gospodarzy. "W trakcie przechodzenia kibice drużyny przyjezdnej byli prowokowani i znieważani przez kibiców Falubazu poprzez wyzwiska, plucie, uderzanie, rzucanie różnymi przedmiotami, zabranie szalików i flag klubowych. Niektórzy pracownicy Agencji Ochrony Zubrzycki witali niektórych kibiców gości słowami "wy k...wy gorzowskie"- pisze prezes Stali. Jego zdaniem prowokacją było także przygotowanie sektora dla gości - był zbyt ciasny, oddzielony zbyt wąską strefą buforową od zielonogórzan, a także nie miał odpowiedniego sprzętu nagłośnieniowego. Dlatego - jak twierdzi Komarnicki - gdy spiker prosił, by kibice opuścili sektor, oni tego nie mogli usłyszeć. Dlatego dostali gazem po oczach. "Czy biorąc pod uwagę skandaliczne zaniechania organizatora, które miały miejsce przed i w trakcie tego meczu, które skutkowały znieważaniem, zagazowaniem, pobiciem, a następnie nieudzielaniem pomocy tylu kibicom gości nie mam prawa do ostrzegania kibiców innych drużyn, aby nie przyjeżdżali na mecze do Zielonej Góry? Wydawałoby się, że w takiej sytuacji zarząd zielonogórskiego klubu powinien przeprosić publicznie wszystkich tych kibiców, a nie żądać przeprosin od nas" - kończy Komarnicki.

Prokurator wysłucha gorzowskich kibiców

Ryszard Głód, komisarz Ekstraligi Żużlowej przyznaje, że bada obie sprawy - organizację meczu przez zielonogórski klub, ale i cierpkie słowa prezesa Komarnickiego. - Mamy 30 dni, by podjąć decyzję, na razie nie będziemy się wypowiadać - oświadczył chłodno komisarz Głód.

Tymczasem do zielonogórskiej prokuratury wpłynęła skarga na pracę zielonogórskiej policji. Dotarły także pierwsze zawiadomienia od pobitych gorzowskich kibiców.

Wczoraj Robert Dowhan nie odbierał telefonów od dziennikarza "Gazety". Władysław Komarnicki natomiast odmówił komentarza.


Źródło: Maja Sałwacka
Zdjęcia: Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
« Powrót

Napisz do nas
Copyright 2001-2007 gorzow.com