Wicemarszałek Elżbieta Polak jest przekonana, że za brak pieniędzy w lubuskich szpitalach odpowiedzialni są dyrektorzy, którzy dają zbyt wysokie pensje lekarzom. Rekordzista z zielonogórskiej lecznicy przez siedem miesięcy zarobił 288 tys. zł!
Dyrektor lubuskiego oddziału NFZ i wicemarszałek odpowiedzialna za służbę próbują tłumaczyć trudną sytuację finansową w szpitalach w regionie. Przypomnijmy. Kilka dni temu pisaliśmy o tym, że dyrektorom lecznic brakuje już pieniędzy na wykonywanie planowych zabiegów. W wielu szpitalach lekarze zapowiedzieli, że do końca roku będą wykonywać jedynie zabiegi ratujące życie. Wszystko dlatego, że wyczerpały się już pieniądze zapisane w kontraktach placówek. Szpitale borykają się również z tzw. nadwykonaniami. Dyrektorzy nie mają pewności, czy na koniec roku fundusz zapłaci za ponadlimitowe usługi, więc wolą wstrzymać część zabiegów.
Elżbieta Polak, wicemarszałek jest przekonana, że za trudną sytuację lecznic są odpowiedzialni m.in. lekarze, którzy zbyt dużo zarabiają. - Finansowanie szpitali jest niemal na tym samym poziomie, co w ub. roku. Z kolei 2008 r. przyniósł szpitalom 30-procentowy wzrost kontraktów w porównaniu z 2007 r. Wówczas dyrektorzy znacznie podnieśli pensje lekarzom w szpitalach. To nie jest normalne, żeby w sferze publicznej pracownicy zarabiali więcej od marszałka województwa - komentuje Polak.
Lista z zarobkami lekarzy w dwóch największych szpitalach w województwie wygląda naprawdę imponująco. Urzędnicy marszałka podliczyli, ilu lekarzy w Zielonej Górze i Gorzowie dostaje pensje w przedziałach od 10 do 15 tys. zł, od 15-20 tys. zł itd. W obu lecznicach standardem są wypłaty do 15 tys. zł. Jednak na jeszcze wyższe zarobki załapuje się również wielu medyków. W gorzowskim szpitalu 35 lekarzy dostaje do 20 tys. zł, w przedziale między 20 a 25 tys. zł jest pięciu lekarzy, więcej niż 25 tys. zł dostają dwie osoby, a jedna więcej niż 30 tys. zł. Zdecydowanie więcej tak wysokich wypłat robi szpital w Zielonej Górze. Tu między 15 a 20 tys. zł dostaje aż 40 medyków. Więcej niż 20 tys. zł zarabia 25 osób. Pensje powyżej 25 tys. zł ma dziesięciu lekarzy. W najwyższym przedziale z zarobkami ponad 30 tys. zł jest aż ośmiu lekarzy! Rekordzistą jest jeden z medyków z zielonogórskiej lecznicy, na którego konto od stycznia do lipca tego roku wpłynęło łącznie 288 tys. zł! Średnio miesięcznie dostał on 41 tys. zł.
Jak tłumaczą to dyrektorzy placówek? - Wysokie zarobki dotyczą przede wszystkim dwóch specjalizacji, które są najbardziej deficytowe pod względem ilości lekarzy. To radioterapeuci, których jest zaledwie kilkudziesięciu w Polsce, i neonatolodzy - mówi Waldemar Taborski, dyrektor szpitala w Zielonej Górze. - A ilu jest radioterapeutów i neonatologów w zielonogórskim szpitalu? - pytamy. - Nie potrafię dokładnie powiedzieć. Po czterech lub pięciu - tłumaczy Taborski. I zaraz dodaje, że wysokie zarobki mają również onkolodzy, których na rynku medycznym również jest zbyt mało. W lecznicy zatrudnionych jest ok. ośmiu lekarzy ze specjalizacją onkologiczną. Taborski wyjaśnia również, że na ujemny wynik finansowy w pierwszym półroczu 2009 r. (lecznica przez siedem miesięcy zanotowała ponad 10 mln zł straty) spowodowany jest licznymi inwestycjami szpitala. Przez to w księgach rachunkowych dyrektor musiał zapisać większe kwoty na amortyzację sprzętu.
Z Andrzejem Szmitem, dyrektorem szpitala w Gorzowie, nie udało nam się wczoraj porozmawiać.
Stanisław Łobacz, dyrektor lubuskiego oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia, uważa, że dyrektorzy lecznic źle rozplanowali w tym roku wydatki. W ub. latach kwoty zapisane w kontraktach prawie całkowicie pokrywały się z kwotami rzeczywistych wykonań zabiegów. - Każdego miesiąca robimy przelewy na konta szpitali. Pieniądze przeznaczone np. na grudzień nie mogą być wydane wcześniej, nawet w listopadzie. To są znaczone pieniądze - mówi. Szpitale, które wydały już większość pieniędzy, na pewno będą w ostatnim kwartale roku wykonywać zabiegi ratujące życie pacjentów.
|