Kontrowersyjny, ostry, przerysowany, pełen narodowych kompleksów - tak komiks gorzowianina Andrzeja Rewieńskiego ocenili recenzenci. Prof. Władysław Bartoszewski: - Nie przyłożę ręki do jego promowania.
Andrzej Rewieński, właściciel znanej w Gorzowie firmy grawerskiej Chronos-Praecision i pensjonatu w Barlinku wydał komiks, którego sprzedaż właśnie ruszyła w sieci kiosków Ruchu (cena 19 zł). Zanim komiks pt. "Dla Eriki, czyli jak III Rzesza geszefty robiła" trafił do sprzedaży, autor egzemplarze pierwszego wydania (3 tys. nakładu) rozesłał do historyków, a także do ambasady Niemiec i Izraela. - Liczyłem na jakieś opinie i recenzje. Ambasady milczą, wiele osób pochwaliło moją inicjatywę, niektórzy podeszli do niej krytycznie - przyznaje Andrzej Rewieński, który w ostatni weekend swój komiks wystawiał w Łodzi na XX Międzynarodowym Festiwalu Komiksu i Gier - największej w kraju i jednej z największych w Europie imprez poświeconych rysowanym historiom.
Prof. Bartoszewski: nic w tym odkrywczego
Krytycznie komiks ocenił prof. Władysław Bartoszewski, który uznał go, za próbę obrażania Niemców. Zdaniem profesora komiks jątrzy a zarazem nie odkrywa żadnych nieznanych prawd z trudnej polsko-niemieckiej historii XX w. Zdaniem prof. Bartoszewskiego poruszane przez autora komiksu tematy wynikają z naszych polskich kompleksów wobec sąsiada zza Odry. Cóż więc zrobił Rewieński? Namówił grafik Aleksandrę Jerzowską do narysowania 64 obrazów ukazujących zachowania Niemców wobec Polaków podczas II wojny świtowej. Kilka rysunków odnosi się do współczesności i bezpośrednio do inicjatyw Eriki Steinbach.
Autorem podpisów pod rysunkami jest sam Rewieński, który w komiksie stawia tezę, że celem agresji hitlerowców w II wojnie światowej był "niemiecki geszeft" - wielki rabunek Europy, w tym Polski, z którego Niemcy się nie rozliczyli. Na rysunkach komiksu widzimy m.in. jak hitlerowcy prowadzą buchalterię wszystkich rabowanych w Europie majątków. Rewieński wylicza skrupulatnie, że 1,6 tys. wagonów mebli wywieziono z Polski, ogołocono 500 tys. mieszkań, a "Kossaki", sztućce i dzieła sztuki do tej pory są ozdobą wielu niemieckich mieszkań. Z drugiej strony obrazy czasu wojny zderza ze współczesną opinią Niemców o Polsce i Polakach np. "Jedź na urlop do Polski. Twój skradziony samochód już tam jest". - To jest komiks edukacyjny dla czytelników w wieku od 8 do 80 lat. Jego rola edukacyjna dotyczy tak samo Polaków jak Niemców. Celowo odwołuję się do stereotypów, które funkcjonują w ocenie obu narodów. Nie chcę jątrzyć, co zarzuca mi prof. Bartoszewski, ale uważam, że dialog między naszymi narodami powinien opierać się na prawdzie przypominanej na każdym kroku nam i Niemcom - tłumaczy Rewieński. - Stąd w tytule komiks dedykuję Erice Steinbach, która u nas uosabia próbę relatywizowania polsko-niemieckiej historii. Rozumiem krzywdę wysiedlonych Niemców, ale przecież nie my tę wojnę zaczynaliśmy i nie my za jej straszne skutki ponosimy odpowiedzialność.
Rewieński daje głos
Komiks jest w języku polskim i niemieckim, ponieważ autor chce, aby czytali go także Niemcy. - Do mojego pensjonatu przyjeżdżają także goście zza Odry i kupują komiks. Wcale się nie obrażają. Przyznają, że jest w nim smutna prawda o naszej historii Sam noszę w klapie znaczek ze skrzyżowanymi flagami polską i niemiecką, bo uważam, że dwa tak wspaniałe narody powinny żyć ze sobą w zgodzie, ale bez unikania trudnych tematów, czy krzywdzących stereotypów. Dożyliśmy takich czasów, że o wszystkim możemy mówić wprost. Ten komiks to mój głos o tym, co było, ale także o tym, jakie mamy do siebie uprzedzenia.
|